when there's no freaking cardiac output!

czwartek, 25 grudnia 2014

Wesołych Świąt!


Ciepłych, radosnych, rodzinnych i pachnących choinką!
Byśmy nie musieli śpiewać 
I'm dreaming of a white Christmas 
tylko by stało się to naszą polską rzeczywistością :)



niedziela, 14 grudnia 2014

tydzień drugi

Mam nową ksywkę. Szefowa oficjalnie nazwała mnie przedszkolakiem, co radośnie przyjęło się wśród załogi. Mnie to cieszy, gdyż znaczy to ni mniej, ni więcej, że w robocie zostałam w pełni zaakceptowana. :)

wtorek, 9 grudnia 2014

jak szefowa rzekła tak i się stało

W piątek pierwszy, wczoraj drugi, a dziś trzeci. Zgodnie z oddziałową tradycją seria trójek się dopełniła. Teraz powinna nastąpić przerwa w odchodzeniu z tego świata. Zobaczymy na jak długo. Czas pokaże. 

poniedziałek, 8 grudnia 2014

trójki

Dzień szósty. 11 przyjęć w tym czterech ciężkich pacjentów. Zlecenia, wyniki badań z weekendu, obchód, dekursusy. Znów pisaniny jest od groma, szkopuł tkwi jednak w dobrej organizacji i sprawnym stukaniu w klawiaturę. Taptaptaptaptaptaptaptap - potok wyrazów wylatuje spod moich palców i układa się w zgrabne formułki.

sobota, 6 grudnia 2014

pierwszy tydzień

Przeżyłam pierwszy tydzień w nowej pracy. W tej prawdziwej i poważnej. Z pełnym PWZ i świadomością spoczywającej na barkach odpowiedzialności. Było intensywnie, nie miałam czasu by spokojnie usiąść i obczaić fejsa. Jako pierwszy i jedyny rezydent na oddziale stanowiłam sensację samą w sobie. Wiązało się to z wycieczkami ciekawskich delegacji z innych oddziałów celem oglądnięcia mnie - nowego nabytku. :) Śmiesznie było choć momentami czułam się jak w ZOO, a od ciągłego uśmiechania bolały mnie policzki.

poniedziałek, 17 listopada 2014

raport

Zamówiłam sobie nową pieczątkę. Starą dostałam od stażowego szpitala oszczędzając przy tym jakieś cztery dychy, co jak na początkującego stażystę było znacznym odciążeniem. Była niezawodna, tuszu do tej pory nie musiałam uzupełniać mimo częstego stosowania, mam do niej sentyment, ale niestety czcionkę ma jak od siekiery i to, poza jej rozmiarami, przesądziło o zmianie. 

poniedziałek, 10 listopada 2014

doradca zawodowy

Zgodnie z poleceniem pani w PUPie udałam się na obowiązkową wizytę u doradcy zawodowego. Gdybym była normalnym ludziem, to pewnie takie spotkanie mogłoby mi pomóc w poszukiwaniu odpowiedniej pracy i dało wgląd w rynek oraz oferty. Ale, że wiadomo nie od dziś, iż medycy mają nierówno pod sufitem, to rozmowa z poprzednią urzędniczką na ten temat wyglądała mniej więcej tak:

czwartek, 6 listopada 2014

wesołe bezrobocie

Od poniedziałku jestem oficjalnie na zasiłku. Zmaterializowałam się na 7:15 w PUPie (otwierali o 8:00) i zajęłam kolejkę. Byłam szósta. O 7.30 było już jakieś 13 osób. Pół godziny później ponad 20. Gdy wychodziłam poczekalnia była wypełniona do granic możliwości. Tłum zgromadzonych osób przeróżny, jedni - jak ja - po raz pierwszy, inni zaprawieni w boju. 

sobota, 1 listopada 2014

jestem, jestem

Dobra, już się ogarniam. Nie było mnie tu tak długo, że samo usuwanie spamu z blogowej skrzynki zajęło mi ponad 10 minut... Na zaległe maile odpowiem w perspektywie nadchodzącego tygodnia, obiecuję.

czwartek, 18 września 2014

it's time

Nooo tooo ja się wybieram na bitwę, miejmy nadzieję, ostateczną. Mój mózg przypomina w tej chwili nadmuchany balon, z którego powietrze ujdzie w momencie zakończenia tego durnego egzaminu. Czuję się dobrze przygotowana, pokusiłabym się o stwierdzenie, że najsolidniej jak do tej pory, ale niestety to tak nie działa. Pytania są tak wrednie napisane, że nawet jak się wie i umie, to można zaznaczyć nieprawidłową odpowiedź. Wystarczy chwila nieuwagi i rozluźnienia. Także przede mną cztery godziny maksymalnego skupienia. Po powrocie sobie odreaguję i ... będę odsypiać. 



czwartek, 11 września 2014

magic

Miałam nie pisać, miałam przemilczeć, miałam spróbować znaleźć w sobie pokłady spokoju i zen. No, ale nie mogę! Ministerstwo Magii poleciało w kulki by nie powiedzieć dosadniej, że dyma nas bez mydła*.  

czwartek, 28 sierpnia 2014

miło

Szukam sobie miejsca w medycznym świecie. Nie wiadomo jak to będzie w tym roku, wchodzą moduły, jest bałagan, nikt nic nie wie na temat kwalifikacji, miejsc szkoleniowych jak na razie jest śmiesznie mało, rezydentur będzie pewnie jeszcze mniej, a konkurencja spora. Dlatego od pewnego czasu na pytanie kim zostaniesz jak dorośniesz odpowiadam - nie wiem. Wiem kim bym chciała być, ale rzeczywistość może brutalnie me marzenia zweryfikować.

czwartek, 21 sierpnia 2014

grunt to porządnie wytłumaczyć

W końcu sobie odpoczywam! Nieskończona i ciągnąca się jak smród po gaciach interna szczęśliwie za mną,i nawet nie potraficie sobie wyobrazić jak bardzo jestem z tego powodu zadowolona!

środa, 30 lipca 2014

żona

Przyjmuję nowego pacjenta. Mężczyzna 65+. Na oko wydaje się być w pełni władz umysłowych i takie tam. W końcu to nie psychiatria, więc z głową problemów nie przewiduję. O! Pogotowie go przywiozło na ostro, więc trzeba gościa ogarnąć od podstaw - pomyślałam przeglądając papiery. Wzięłam swoje podstawowe narzędzie pracy*, kliknęłam i przyłożyłam do papieru. No to zaczynamy!

niedziela, 27 lipca 2014

anretni <--

Staż to taki specyficzny czas. Niby już nie student, a jeszcze nie lekarz. Co prawda minęło już dziesięć miesięcy i z każdym kolejnym dniem czuję się pewniejsza tego, co robię, lecz przy okazji codziennie uświadamiam sobie jak wiele jeszcze przede mną. No, ale... ktoś mi tam kiedyś wspominał, że uczyć się będę przez całe życie, więc teraz grymasić nie będę :P

niedziela, 6 lipca 2014

statystyka

Poranna wizyta. Wchodzę do swojej sali i czuję, że fajkami wali na kilometr albo nawet dwa. 

ja: znów pan palił!
pacjent: tak zero skruchy
ja: i doskonale pan wie, że to tylko pogarsza pański stan!
pacjent: tak, każdy kolejny papieros to gwóźdź do trumny
ja: tyle razy mi pan obiecywał, że już więcej nie będzie...
pacjent: pani doktor, ja i tak umrę, czy w domu, czy w szpitalu - co za różnica!
ja: jak pan tak może! w żadnym szpitalu! zepsuje mi pan prywatne statystyki zgonów i nabruździ w CV!
pacjent: a to w takim razie przepraszam najmocniej! postaram się dożyć do wypisu ^^
ja: :D


PS. Z tego miejsca pragnę pozdrowić Przybysza z odległej krainy, który zawitał w moich skromnych stronach. Dobrze było Cię w końcu zobaczyć i odbyć przyjemną, aczkolwiek krótką przejażdżkę. :)

środa, 18 czerwca 2014

ja vs. pani 55+

Przywołałam do porządku pielęgniarkę z wieloletnim stażem pracy. Racja była po mojej stronie i musiałam w końcu zainterweniować. Jakiś czas temu temu ta sama kobieta rozwaliła mi badania, które zleciłam rano po obchodzie, a które były kluczowe dla konkretnej diagnozy i dalszego leczenia pacjenta. Wtedy albo mnie nie słuchała, albo miała chwilowe zaćmienie. Tłumaczyła się aaa bo pani doktor sama nie wiem jak to się stało. Porozmawiałam, wyjaśniłam, zostałam przeproszona, bo nie podkablowałam tego kierownikowi oddziału, sprawa została zakończona.

środa, 28 maja 2014

pewność

Dziś będzie krótko.

dr: jest pani w ciąży?
pacjentka: nie
dr: może być pani w ciąży?
pacjentka: nie
dr: a współżyła pani?
pacjentka: nie
dr: hmm... a może jednak dla pewności zrobimy test ciążowy?
pacjentka: oj tak!

Rozwaliło mnie to. Nie ma to jak kobieca pewność.

niedziela, 18 maja 2014

piosenka

Kolejny wyjazd z rzędu. Tego dnia na mieście był taki ruch, że przez 7 godzin jeździliśmy non stop nie zjeżdżając do bazy. Dobrze, że miałam w kieszeni dwa duże 3bity, a na SORze była darmowa woda, bo byśmy wszyscy umarli z hipoglikemii i odwodnienia. 

sobota, 12 kwietnia 2014

koniki

Wezwanie: krwiomocz, siedzi na przystanku. Odległość +/- 25 km w jedną stronę. Wiocha zabita dechami. Psy szczekają wiadomo czym. Czujecie klimat, nie? Wsiadamy w pojazd uprzywilejowany, dyskoteki nie włączamy, bo sytuacja tego nie wymaga i jedziemy w teren. 

sobota, 15 marca 2014

appendix

Izba. Roboty od cholery, ludzi jak mrówek, jako stażyści stajemy na pierwszej linii frontu i robimy wstępny triage. Jestem już lekko znudzona, bo mimo nawału osób nie trafił się nam jeszcze żaden ciekawy przypadek. Personelowi izby to jak najbardziej odpowiada, my natomiast jesteśmy bandą wygłodniałych prawie-już-ale-jeszcze-nie-do-końca-lekarzy i jesteśmy głodni emocji :P

czwartek, 6 marca 2014

będąc młodym chirurgiem

To, że chirurgia jest wymagającą działką wiedzą chyba wszyscy. Nie każdy się do tego nadaje. Nie każdy ma fizyczne warunki do tej profesji. Nie pamiętam czy chciałam być skalpelologiem, ale pewnie jak niemal każdy student medycyny przechodziłam takową fazę. Moi rodzice przebywając wśród znajomych do tej pory uwielbiają strzelać tekstem na prawo i lewo, że ich mała córeczka dziecięciem będąc uwielbiała kroić dżdżownice, a pająkom wyrywać nóżki, co już wtedy miało sugerować, iż medycyna jest mi pisana. Pech chciał (dla nich ofc), że totalnie mnie krojenie i zszywanie nie kręci, i specem od wycinania narządów na handel nie zostanę. To by było tyle tytułem wstępu. A teraz przejdźmy do rzeczy. 

poniedziałek, 24 lutego 2014

letko

Sobota. Egzamin. W założeniu miałam poprawić wrześniowy wynik. Na razie w założeniu, gdyż wyniki będą na dniach, a rozbieżności w proponowanych przez współzdających odpowiedziach nie pozwalają mi przewidzieć swojego potencjalnego rezultatu. Rozpiętość mam w granicach 15 pkt, a to baaardzo dużo.

poniedziałek, 17 lutego 2014

3 x W

Walentynki na obchodzie

Podążamy wesołą gromadką za naszym Szefem, chory za chorym, łóżko za łóżkiem, krok za krokiem, minuta za minutą. Mijamy kolejną, bo już czwartą z rzędu salę i wyraźnie czuję na sobie wzrok jednego ze starszych rezydentów. Zdążyłam sprawdzić czy aby czasem nie jestem brudna na twarzy, czy nie mam plam po kawie na fartuchu, włosów w nieładzie, pryszcza na środku nosa - no ale nic. Czysto. W końcu moja irytacja sięgnęła zenitu i wypaliłam:

wtorek, 4 lutego 2014

takie rzeczy tylko w filmach!

Ostrzegam. Post jest nierzeczywisty, lecz jednak jak najbardziej prawdziwy. Nie zabłądziliście w złych internetach, takie rzeczy dzieją się zupełnie na serio. Tuż obok nas. Niby XXI wiek, wierzyć się nie chce, a jednak...

***

Izba przyjęć. Ostry dyżur. Siedzimy z koleżanką i wyczekujemy wrażeń. Znudzone wgapiamy się w drzwi z nadzieją, że czerwoni nam coś ciekawego przywiozą. Jesteśmy psychopatostażystkami - osobnikami łaknącymi emocji i ludzkiego nieszczęścia. Marzy nam się jakaś masówka, medialna katastrofa z udziałem dreamlinera, a najlepiej dwóch, wypadek na pięćdziesiąt samochodów, no cokolwiek byleby coś się działo. Nawet zwyczajnym napitym Iksińskim z rozciętym łbem się zadowolimy - pod warunkiem, że będziemy mogły w spokoju go sobie poszyć. :P

środa, 22 stycznia 2014

bo słuch to rzecz ważna

Obchód.

dr: chodzi pani?
przygłucha pacjentka: coooo?
dr: czy pani cho-dzi?
przygłucha pacjentka: chodzę, chodzę... wychodzę dzisiaj?!
dr: poker_face

niedziela, 19 stycznia 2014

aaa psik!

Wracam z pracy do domu osiedlową ścieżką. W moim kierunku zmierza typowy blokers. Łysy, napakowany, bez jakiegokolwiek wyrazu twarzy. Idzie, idzie, idzie i w pewnym momencie rozlega się głośne kichnięcie. Ale takie naprawdę donośne i niesione przez echo.

blokers: aaaaa psik!
ja: z automatu na zdrowie!
blokers: hollywoodzki uśmiech i totalnie zaskoczona mina eee dziękuję! :D

środa, 15 stycznia 2014

cewnik łączy ludzi

dr: chciałaby pani zacewnikować pacjenta?
ja: yhm
dr: to jak tylko go uśpimy to będzie pani mogła, ok?
ja: spoko

czwartek, 9 stycznia 2014

mam i ja

Zwykły szpitalny poranek. Nowy pacjent, nowe wyzwanie. Czysta karta w historii choroby czeka na naniesienie danych i naszkicowanie wywiadu. W pokoiku siedzi pan. Wzrok ma ostry, skupiony, kątem oka bacznie mi się przygląda totalnie zlewając mojego kolegę, który również jest obecny w pomieszczeniu. Zaczynam rozmowę.