Pięć minut przed zejściem z dyżuru (który był straaaaszny tak btw) przyszła do mnie najjaśniejsza i najważniejsza w całym szpitalu pielęgniarka epidemiologiczna. Byłam już przebrana, spakowana i ubrana w kurtkę, więc się zirytowałam lekko, ale skoro to w teorii nasz człowiek to wypadało pomóc. Cóż począć.
Odłożyłam torbę, ściągnęłam kurtkę, wygrzebałam słuchawki i pytam się super grzecznie o co chodzi, bo przecież rodzinny otwiera swoje królestwo za godzinę, i na bank mogła z tym poczekać, bo na umierającą nie wygląda.
P.Ep.: Pani doktor, od nocy sucho kaszle, mam gorączkę ponad 39st.C i dreszcze, jestem słaba, bolą mnie nogi, bolą mnie kości, boli mnie wszystko, głowa i gardło dokuczają, i w ogóle nie chce mi się jeść!
Grypa, rzekłam wydając fachową opinię, grypa proszę pani
P.Ep.: Na pewno nie! Ja się znam! Grypę miałam w zeszłym roku i chodzić nie mogłam, a teraz chodzę, więc to nie grypa. Proszę mi wypisać makrolid i dać zwolnienie!
W tym momencie babeczka przegięła. Zacietrzewiłam się w sobie, policzyłam bezgłośnie do pięciu, nabrałam powietrza do płuc i z siłą mega spokoju (pewnie po tej jodze taka spokojna jestem :P) powiedziałam:
Skoro jest pani strażniczką antybiotyków w naszym szpitalu to doskonale pani wie, że one na grypę nie pomogą i tyle w temacie. Więc albo bierze pani ibuprofen i zwolnienie, albo idzie pani szukać szczęścia w świecie.
Pani szanowna zdębiała, bo jest przyzwyczajona, że jej się nie odmawia, a ja właśnie to zrobiłam, przemyślała swoje stanowisko, pokiwała głową i wzięła z lekkim fochem zaproponowane dary. Po kim jak po kim, ale po niej nie spodziewałam się takiej bezmyślności. Ilekroć przychodziła do nas do oddziału to zawsze miała jakieś ale", że tu antybiotyk niepotrzebny, że za długo, że za mocny, że w systemie jest pod inną nazwą, że to wirus, a nie bakteria itd. A jak jej samej się zachorowało to diametralnie zmieniła strategię. Ciekawe...
Widocznie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)
Pewnie przyszła naściemniać żeby zwolnienie dostać :D
OdpowiedzUsuńCześć! Mam pytanie troche z innej bajki w jaki sposób sie uczysz/uczyłas na studiach? Wystarczy ze przeczytasz i pamiętasz czy powtarzasz,robisz notatki? Z góry dziękuję za odpowiedź;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Tegoroczna maturzystka ;))
Repetitio est mater studiorum :)
UsuńTrochę późno jak na radę do matury, ale mam nadzieję, że jesteś już szczęśliwą studentką i Ci się to przyda do przeżycia :)
Haha :) Ciekawe, ale prawdziwe - szewc bez butów chodzi, jak mówi stare polskie przysłowie :) Ale dobrze, że się nie ugięłaś.
OdpowiedzUsuńA co ona mowi o MRSA i izolatkach i tak dalej?
OdpowiedzUsuńOna może Ci powiedzieć jak się maluje paznokcie i robi trwałą :)
UsuńI ewentualnie przeczytać wydrukowane wcześniej zalecenia sanepidu, ale nic poza tym :P
Widzę że sympatii nie ma.
UsuńNie ma, bo widzisz... Nasz szpital to typowe przedsiębiorstwo "rodzinne". Każdy ma tam kogoś ważnego, każdy jest od kogoś, każdy jest uwikłany siecią połączeń, no i każdy zajmuje jakieś ważne stanowisko bez względu na to czy ma odpowiednie kwalifikacje, czy nie ;)
UsuńAle tak jest wszedzie. W Szwajcarii importuja sobie 67 letni zastepcy szefa kurwy z kazachstanu i je promuja, pod nie ustawia sie rozmowy kwalifikacyjne ze ma byc znajomosc rosyjskiego. Medycyna to syf, o ile nic mi sie nie stanie jak bede niekompetencja zabijal ludzi to jak powiem cos przelozonemu - innego niz tak jest - to mam problem.
UsuńAmbu odezwij się! Znowu gdzieś zniknęłaś ;(
OdpowiedzUsuńMelduję swoją obecność :)
Usuńwłaśnie wyleguję się zasmarkawszy i zakaszlawszy i gnatowość tez kulawa - więc grypa Skalpelku ani widzi
OdpowiedzUsuńmacham grypowo - Dośka
Od czerwca do dziś to powinnaś już wyzdrowieć... Tegoroczny sezon grypowy jeszcze na dobre się nie rozkręcił, więc jest szansa, że nowej grypy nie złapałaś :P
UsuńJak tam życie ?
OdpowiedzUsuńCo cię sprowadza do mazowieckiego ?
Coś zaniedbujesz bloga znowu ;p
Jeszcze mnie nie sprowadza, na razie robię rozeznanie i zbieram dane :)
UsuńA masz dla mnie jakieś fajne dane? :D