when there's no freaking cardiac output!

środa, 27 czerwca 2018

dwa lata

Prawie dwa lata... W sumie to 1,5 roku, ale dwa brzmią bardziej dramatycznie. Tyle mnie tu nie było. Gdybym powiedziała, że przez ten czas nic się nie zmieniło to skłamałabym. Zmieniła się rzeczywistość wokół mnie, zmieniłam się ja, zmieniły się moje marzenia i priorytety, mój sposób patrzenia na świat. Niektórzy bliscy mi ludzie już odeszli, inni zostali i będą  ze mną bez względu na okoliczności. Dorosłe życie toczy się na wysokich obrotach.

czwartek, 22 grudnia 2016

buuu

Chłopak przyjęty do oddziału z powodu obustronnego zapalenia płuc. Przeleczony antybiotykiem przez lekarza rodzinnego, potwornie kaszlący, osłabiony, wysoko gorączkujący, ogólnie kiepski. Rodzinny zrobił mu ambulatoryjnie fotkę klatki, obrazek go przeraził i w konsekwencji wysmarował mu skierowanie do szpitala. I chwała mu za to! (ps. jeden z uważniejszych i porządniejszych rodzinnych jakich znam z rejonu). 

czwartek, 15 grudnia 2016

4F

Z życia oddziałowego...

Kobieta lat 56, przywieziona do IP z powodu silnych dolegliwości bólowych brzucha, bez jakiegokolwiek wywiadu chorobowego.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

ja tu tylko na chwilę

Dobra, jestem. I na dzień dobry chciałam się usprawiedliwić, mniej więcej od pół roku google zablokował mi konto. Nie wiem w sumie tak do końca dlaczego i co takiego zrobiłam, ale dostałam komunikat, że z uwagi na niedobre i niefajne treści masz bana młoda damo. Tak więc skoro google się na mnie wypiął, to ja się na niego porządnie sfochałam i nie zaglądałam tu aż do dziś. 

czwartek, 10 marca 2016

grypa? jaka grypa!

Pięć minut przed zejściem z dyżuru (który był straaaaszny tak btw) przyszła do mnie najjaśniejsza i najważniejsza w całym szpitalu pielęgniarka epidemiologiczna. Byłam już przebrana, spakowana i ubrana w kurtkę, więc się zirytowałam lekko, ale skoro to w teorii nasz człowiek to wypadało pomóc. Cóż począć.

niedziela, 21 lutego 2016

life in progress

Trochę zreorganizowałam swoje życie. Tak jak zapowiadałam zapisałam się do klubu fitness i regularnie w nim siedzę, tj. 3x w tygodniu uczęszczam na zajęcia. Sukces - biorąc pod uwagę, iż mój grafik jest dość napięty. 

piątek, 29 stycznia 2016

oddychaj...

Chyba zapiszę się od przyszłego tygodnia na jogę. Albo na boks! Chociaż nie - na MMA lub walki w klatce! Byłabym mistrzynią mistrzyń, bo mam mnóstwo niespożytej energii, którą muszę jakoś rozładować. W przeciwnym razie będą o mnie mówić w mediach i pokazywać jako przykład wcielonego zła. Bo normalnie już mam serdecznie dość. Ludzie mnie denerwują w przychodnianej pracy coraz częściej, cierpliwość tracę, a gdybym mogła to pewnie co drugiego delikwenta bez mrugnięcia oka bym rozstrzelała, serio. Fakt, że wyrobiłam w tym miesiącu rekordową liczbę nadgodzin i mam serdecznie dość, bo przeliczyłam sobie, że nie było mnie pełne 15 dób w domu i już nawet zapomniałam jak się śpi we własnym łóżku. No, ale kurcze debili wśród społeczeństwa nie brakuje. Powaga.

niedziela, 17 stycznia 2016

młodzi lekarze by tvp

Od około 3 tygodni w telewizji można oglądać najnowsze arcydzieło w założeniu mające na celu przybliżenie wizerunku lekarzy w trakcie specjalizacji, czyli nas. Całość jest wzorowana na produkcji brytyjskiej*, którą oglądałam będąc na studiach wyobrażając sobie, że to ja w przyszłości ;) 

Pierwszy odcinek wprowadzający mnie powalił. Już wtedy wiedziałam, że moje oczekiwania względem tego serialu zderzą się z brutalną rzeczywistością. Nie dość, że to marna podróbka serii BBC, to jeszcze tak bardzo mija się z realnym życiem, że aż samo oglądanie boli!

Owszem, fajnie i przyjemnie podgląda się "elitę" rezydencką, która dostała się do najlepszych ośrodków w kraju, i która może się szkolić pod okiem wysokiej klasy specjalistów. Wybrańcy mają czas na życie prywatne, na sport i rekreację, na odpoczynek, rozwijanie pasji - słowem na wszystko. Ale diabeł tkwi w szczegółach - jak zawsze zresztą.