when there's no freaking cardiac output!

wtorek, 14 lutego 2012

nosek, uszka i gardełko

Laryngologiem to ja nie zostanę. Już po pierwszych zajęciach stwierdziłam, że to zupełnie nie moja bajka. Zaglądanie do nosa, szukanie błony bębenkowej i manewrowanie uchem we wszystkich możliwych kierunkach, gdyż ten poprawny nie dawał pożądanych rezultatów, zapuszczanie lusterka niemalże jak wędki do gardła by oglądnąć krtań i wiele innych rzeczy nie wywołały we mnie euforii, a wręcz przeciwnie - lekką konsternację. Także kolejna specka została skreślona z listy potencjalnego przyszłego wyboru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz