when there's no freaking cardiac output!

piątek, 6 kwietnia 2012

świątecznie

Wreszcie można zwolnić bieg, wrzucić na luz i odetchnąć chociaż na moment od uczelnianego zgiełku. To, co teraz napiszę nie będzie odkrywcze, aczkolwiek człowiek nie zdaje sobie tak do końca sprawy z tego jak bardzo jest zaganiany każdego dnia, nie jest tego świadom aż do momentu, kiedy może względnie spokojnie usiąść, napić się kawy, pogadać z najbliższymi i nabrać właściwej perspektywy...
Ale żeby nie było, że tylko się lenię i obijam - chciałabym ogłosić wszem i wobec, iż mieszkanie lśni na błysk, dziś upiekłam cztery babki wielkanocne, serownik z rodzynkami oraz pokaźną ilość czekoladowych muffinek. I jak to zwykle w święta bywa dieta poszła w las, moja podświadomość ignoruje fakt, że wypadałoby dbać o linię, a ja sama delektuje się codziennością w domu rodzinnym!

Chciałabym z tego miejsca życzyć Wam wszystkim Wesołego Alleluja
 i cudnych chwil spędzonych w gronie kochających osób. 
Odpoczywajcie i zaszalejcie w Lany Poniedziałek! 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz