when there's no freaking cardiac output!

poniedziałek, 28 października 2013

cytryna

Jakiś cham i prostak zarysował mi samochód. Gwoździem/śrubą/kluczykiem/cholera go wie czym. Mam rysę na jakieś 7 cm długości i lakier zdarty do blachy. Do ży-wej bla-chy! I okropnie to rzuca się w oczy, i godzi w moje poczucie estetyki, i w ogóle wygląda paskudnie... Normalnie szlag mnie trafił w chwili, w której dokonałam tego makabrycznego odkrycia. Mam już w głowie niecny plan na zbrodnie doskonałą (inspiracje czerpałam z zajęć na sądówce) i z zimną krwią ukatrupiłabym gościa, który mi to zrobił gdybym tylko wiedziała kim on jest. Heh... 

***

wtorek, 22 października 2013

poranne pogawędki

xy: mała, jakoś inaczej dziś wyglądasz... (mina w stylu rozkminy roku)
ja: że niby zauważyłeś?
xy: inna fryzura?
ja: nie
xy: zmieniłaś kolor włosów?
ja: pudło
xy: nowy szpitalny fartuch?
ja: chłopie no, weź się wysil choć raz
xy: heh, poddaję się i wywieszam białą flagę
ja: umrzesz w niewiedzy

5 minut później

koleżanka: cześć mała!
ja: siemka :)
koleżanka: ooo, nowy cień do powiek! faaajny ^^

Na twarzy kolegi xy malował się mord w czystej postaci. xD 

czwartek, 17 października 2013

daily routine

Nadal mam fazę na miniaturowych ludzi. I z dnia na dzień wciągam się bardziej, i bardziej, i bardziej. I mogę robić więcej, i więcej, i więcej. ;D Generalnie podoba mi się bardzo, mam swoje stałe obowiązki i nuda mi nie doskwiera.

poniedziałek, 14 października 2013

chrzest

Dyżur. Badam sobie "swoje" dziecko. Czyli myję łapki, zakładam rękawiczki, sprawdzam monitor, otwieram inkubator, mówię cześć maluszku, przykładam stetoskop i w miarę możliwości słucham jak najuważniej się da, i na tyle długo na ile pozwoli mi dziecko. Potem główka i brzuszek, ewentualnie buzia, i koniec. Siadam przy biurku i notuję parametry. 

poniedziałek, 7 października 2013

minis

Wychodzę rano z domu jest minus dwa-trzy stopnie, para bucha z ust, chłód doskwiera. Gdy wracam z pracy nagle jest plus piętnaście, jarzy słońce (i chwała za to!) i jest zdecydowanie za ciepło na sweter oraz płaszcz. Ubiorę się za lekko - marznę rano. Ubiorę się za grubo - prażę się popołudniu. Tak źle, tak niedobrze. Nie dogodzi mi.

czwartek, 3 października 2013

praca

Dzień pierwszy upłynął pod flagą papierologii. Podpisanie umowy, program stażu, jakaś śmieszna obiegówka, skierowania, mega ważne szkolenie behape i takie tam. Trochę pobiegaliśmy po budynku, zlokalizowaliśmy szatnię, odebraliśmy klucze do szafek, odwiedziliśmy magazyn z ciuszkami i każdy z nas poszedł w swoją stronę by przywitać się z ordynatorem swojego oddziału.